Coraz bliżej święta

Dzisiaj pierwsza niedziela adwentu, teraz tylko odliczanie, przygotowywanie czyli to co lubię najbardziej.Wieniec adwentowy czeka na zapalenie pierwszej świeczki.W domu coraz więcej ozdób świątecznych. Dokonałam przeglądu naszych foremek do pierniczków i oczywiście dokupiłam kilka nowych. Takie do stworzenia przestrzennej choinki, prezentu dużego i małego oraz gwiazdki do zawieszenia na kubeczku z napojem. Znów będzie wielkie pierniczenie z udziałem dzieci. Co do prezentów to jeszcze jestem  w polu, zupełnie nie mam pomysłów. Łatwiej kupowało się prezenty jak dzieci były małe. No i trzeba wybrać się do kina . To też taka tradycja. Uwielbiam ten czas i tą powtarzalność.Pozdrawiam.

Listopadowe migawki

Listopad tak szybko mija. Nas dopadają jakieś choróbska. Na szczęście idzie ku lepszemu. Całkiem niedawno miałam imieniny no i oczywiście dostałam prezenty. Moja córcia uszyła dla mnie z tej okazji rogatą poduszkę, bo wie że uwielbiam wszelkie jelonki, łosie i inne z rogami . Wszystkie prezenty mnie ucieszyły. Oczywiście większość służy ku ozdobie domu. W ramach przygotowań do moich ulubionych świąt zrobiłam ostatnio taką leśną scenkę rodzajową . Nie wiem tylko czy przetrwa do świąt.

W kolorze musztardowym

W kolorze tym jest krzesło, które na prośbę syna kupiliśmy w składziku. W momencie zakupu kolor miało inny. Było nieco zniszczone, ale dzięki miłemu panu tapicerowi z mojego miasta , krzesło nabrało wyglądu. Michał poprosił o obicie w kolorze musztardowym. Wybranie tkaniny w takim kolorze w zakamarkach warsztatu to już wyzwanie. W dodatku pan tapicer i ja również ,mieliśmy problem z określeniem czy to co wybieraliśmy to właśnie ten kolor. W końcu jest coś co mi odpowiada. Pan zabrał się do pracy, po kilku godzinach idę po odbiór krzesła. Po wyjściu na dwór już zupełnie się załamałam, bo kolor w dziennym świetle był zupełnie inny. Wysyłam zdjęcie synowi, twierdzi, że jemu się podoba. Jest nieźle. W domu w lodówce znajduję musztardę sarepską, która ma kolor naszej tkaniny. Krzesełko już zamieszkało w mieszkaniu dzieci,  w pokoju syna. Jest trochę inne niż wcześniej kupione krzesło dla córki. Obydwa krzesła są wygodne, mają ciekawy wygląd i pasują do wystroju wnętrz. Teraz mąż zapragnął mieć też takie  krzesło. Kiedy jakieś trafimy, trudno powiedzieć, ale też ma być w kolorze musztardy.

Mamusia bez torebki

Torebki nie ma Mamusia Muminka, maskotka , którą wypatrzyłam w ciuchlandzie. Oczywiście mamusia jest już u nas w domu, bo całą rodziną uwielbiamy Muminki. Brak torebki to nie problem, Kasia podjęła się jej uszycia. W końcu damska torebka to ważna sprawa. Mojego syna zawsze zadziwia fenomen torebki i jej zawartości. Bo w torebkach wszystko jest. Nasza miłość do Muminków trwa niezmiennie od kilku lat, właściwie od czasu, kiedy dzieci były małe. Nagrywaliśmy odcinki filmu z Wieczorynki, a później odtwarzaliśmy po kilka razy każdy odcinek. Znaliśmy na pamięć nawet niektóre dialogi.Mamy też kilka odcinków Muminków produkcji polskiej. Te też lubiliśmy.Wersję książkową czytaliśmy dzieciom przed snem. Właściwie lubimy wszystkie postacie bajki, nawet Bukę, której trochę dzieci się bały. Posiadamy już maskotkę Tatusia Muminka i Muminka. Niestety są mniejsze niż Mamusia Muminka, ale przecież Mamusie są WIELKIE (oczywiście nie w sensie wagi). Dzisiaj świętujemy 26 rocznicę naszego ślubu. Pogoda zupełnie inna, wtedy było chłodno, ale świeciło słońce. Pozdrawiam.

Łódź Design Festival 2016

Ostatnio jakoś często bywamy na ciekawych imprezach. Wczoraj również z mężem uczestniczyliśmy w kolejnej. To był pierwszy dzień Łódź Design Festival pod hasłem przewodnim Tożsamość.Już dużo wcześniej zaplanowałam,że muszę tam być i udało się. Mnie się podobało, mężowi również. Teraz mam dużo gazet i folderów reklamowych do przeglądania, tylko czasu brak, bo jutro do pracy iść trzeba. A na festiwalu umeblowałam sobie domek.

Byliśmy i my

W ostatni dzień trwania Festiwalu światła udało i nam się go obejrzeć. Jakoś dotarliśmy na miejsce mimo korków. Z parkowaniem też był problem. Ludzi ogrom, ale warto było. W końcu mieszkamy tak blisko. Były z nami dzieci, które już wcześniej obejrzały cały pokaz , ale z chęcią nam towarzyszyły. Zjedliśmy kilka smakołyków ze stoiska Smaki PRL-lu. Miły niedzielny wypad i nawet pogoda nam sprzyjała. W domku trochę zieleni tej jesieni, niestety zieleń sztuczna. No i kubeczek w sweterkowy wzorek, nie mogłam się oprzeć i go zakupiłam.

 

Jesiennie

Pogoda nas nie rozpieszcza. Jest zimno, pada i wieje. Nic mi się nie chce. Najlepiej w domku z książką. Czytam w każdej wolnej chwili. Niestety trzeba pracować, zajmować się domem i wychodzić na spacery z psem, co przy takiej pogodzie nie jest przyjemne. Nasz Nord natomiast ma taką pogodę w nosie, deszcz mu nie przeszkadza i spacery wcale nie są krótkie. Remont łazienki zakończony już dawno. Jest ładnie ale bez szaleństw. Fundusze były ograniczone. Łazienka przed remontem była okropna i zupełnie niepraktyczna. Stara toaleta bez spłuczki , tylko z odkręcanym zaworem generowała straty wody, bo żeby spłukać trzeba było użyć jej sporo. Był też natrysk,ale można powiedzieć, że prowizoryczny. Uciążliwy był brak umywalki. Dało się funkcjonować z taką łazienką, ale wymagała ona remontu. Teraz jest już ładnie i funkcjonalnie. Wszyscy zadowoleni. Mam kilka zdjęć wykonanych w trakcie remontu i po. Po zdjęciu starych kafli ukazał się na ścianie ciekawy malunek.

Takie różności

Urlop mi się kończy. Jutro do pracy. Ten tydzień to minął nie wiadomo kiedy. Syn w czwartek miał obronę. No i mamy magistra. Prace remontowe w łazience w mieszkaniu dzieci są już na ukończeniu. Dzisiaj natomiast byliśmy na urodzinach u moich siostrzeńców, Pawła i Piotra. W tamtą sobotę w ramach rozrywki pojechaliśmy odwiedzić nasz ulubiony składzik. No i oczywiście zrobiliśmy zakupy. Kupiliśmy kolorową paterę, drewnianą szufladkę i krzesło dla Kasi. Szufladkę trochę przerobiłam, krzesło też zostało odnowione ale już przez tapicera . Szkoda, że nie mam jakiegoś warsztaciku, gdzie mogłabym odnawiać takie rzeczy. Koszt krzesła i tapicera na szczęście nie był duży.

Niciak

Córka ostatnio szyje. Wszystkie guziczki, niteczki, materiały i inne przydasie nie mieściły się już w licznych pudełkach poupychanych po kątach. Kasia zapragnęła mieć niciak. Kilka dni temu pojechaliśmy odwidzić składzik i jakby na nas czekał. Niciak. Nie jakiś malutki, tylko całkiem spory. Można powiedzieć, że to właściwie szafeczka na nici, guziki i inne te wszystkie ważne rzeczy. Troszkę zakurzony, ale po wyczyszczeniu prezentuje się całkiem całkiem. W pokoju córki pasuje do komody w tym samym stylu. A w mieszkaniu dzieci właśnie trwa remont łazienki. Myślę, że za kilka dni zaprezentuję efekt końcowy.