Kolejne znalezisko

Tym razem to stary,drewniany leżak.Stał sobie przy śmietniku.Jak zwykle spacer z psem , poranny. Przytargałam ten leżak. Stary, brudny materiał z siedziska wylądował natychmiast w koszu. Drewniany stelaż wyszorowałam. Po wyschnięciu zaolejowałam. W internecie znalazłam sklep z materiałami na leżaki. Mąż po pracy podjechał i zakupił. Tym razem z pomocą przyszła moja mama. Wspólnie uszyłyśmy siedzisko. Właściwie ona szyła, a ja gimnastykowałam się z tym stelażem, żeby jakoś podłożyć materiał pod igłę maszyny. Udało się. Leżak zajął miejsce na naszym balkonie. Właściwie zajął całe najszersze miejsce na nim, bo balkon jest długi i wąski. Kolejne docieplania bloku spowodowały,że jest zupełnie nieustawny. Jedyne szersze miejsce, to to w okolicy drzwi balkonowych, podwójnych. Reszta to wąska kiszka. Z trudem upycham tam niewielką suszarkę na pranie. Niestety balkon wymaga pracy, ale z leżakiem wygląda całkiem nieźle.

Krzesło pana Hałasa

Jak już wspominałam spacery z psem mają wiele korzyści. Człowiek przebywa z ukochanym zwierzakiem na powietrzu, rusza się i jeszcze znajduje ciekawe rzeczy. Nie tak dawno spacerując z Nordem, przy jednym ze śmietników na osiedlu zobaczyłam dwa krzesłą. Zniszczona tapicerka, brudne, ale ten kształt,no cudo. Człowiek na początku ma pewne opory, bo tak ze śmietnika brać. Dziwnie trochę. Ludzie patrzą, grat brudny, nie wiadomo gdzie to stało i takie tam. Ale moja wyobraźnia już pracowała i widziałam je odnowione w naszym domu. Wybrałam jedno, troche mniej zniszczone. W jednej ręce krzesło, a w drugiej smycz z psem. Pognałam do domu, krzesło do piwnicy i lecę po to drugie. Niestety juz go nie było. Nie wiem czy zabrał go amator takich perełek, czy ktoś potrzebujacy na opał. Jeżeli to drugie, to szkoda. Nasze znalezisko wyszorowaliśmy z mężem, zdarliśmy tapicerkę i zeskrobaliśmy resztkę gąbki, która sypała się jak piasek. Krzesło trafiło do naszego miejscowego pana tapicera i zyskało nowe obicie. Drewniane elementy zaolejowalismy. Stoi sobie teraz w tzw.gabinecie, jak nazywamy dawny pokój syna. Jest bardzo wygodne i dodaje lekkości w pokoju, który jest mały. Mąż zadowolony, bo fotel wiklinowy, który stał tam wczesniej był rozwiązaniem tymczasowym i myśleliśmy nad zakupem jakiegoś krzesła w znanym już składziku. Od pewnego czasu mam tak, że przechodząc koło śmietników oglądam, czy coś ciekawego przy nich nie stoi. Myślę,że najgorszy był pierwszy raz . Teraz nie miałabym takich oporów, żeby zabrać coś ciekawego. Wracajac do naszego krzesła to troche poszukałam, poczytałam . Zaprojektował je prof. Rajmund Teofil Hałas, jedna z najwybitniejszych postaci polskiego wzornictwa. Zaprojektował je w 1963r. Typ 200-190. Było produkowane przez Paczkowska Fabrykę Mebli. Kultowe krzesło i my je mamy.

Chcecie bajkę?

Oto bajka. Właściwie to ozdobny talerz z serii bajka. Pochodzi z Zakładów Porcelany Stołowej „Karolina” w Jaworzynie Śląskiej. Na talerzu motyw z bajki – ”Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków”. Lata 60-70. Talerz trafił do nas w dosyć nietypowy sposób. Znaleźliśmy go podczas jednego ze spacerów z naszym Nordziem. Wyrzucony przez kogoś, brudny, ubłocony , leżał sobie zapomniany i niepotrzebny. No i my go przygarnęliśmy. Umyty i dopieszczony prezentuje się pięknie. Nie ma żadnych uszkodzeń. Z tyłu talerza jest nawet zawieszka, można go zawiesić na ścianie. U nas stoi w sypialni na specjalnym stojaczku do eksponowania talerzy. Jest tak brzydki, że aż piękny. W internecie trafilismy na taki jak nasz oraz z motywem z bajki „Kopciuszek „i  „Jaś i Małgosia”. Spacery z naszym psem owocują w znaleziska. Niedawno przy jednym ze śmietników stały sobie dwa krzesła. A co z nimi dalej dowiecie się następnym wpisie.

Święta, święta i po świętach

Już po świetach, a ja znów nie złożyłam życzeń na blogu. Niestety nie miałam czasu, bo praca , przygotowania do spotkania z rodziną. Świąteczny czas upłynął jak zwykle przyjemnie , rodzinnie. Tradycyjnie też odwiedziliśmy cmentarze. Przed swiętami natomiast wybraliśmy się na malutkie zakupy na targ staroci w Zgierzu.

Miasto gotowe na święta

W centrum miasta pojawiły się kurczaki i ramka z życzeniami świątecznymi. Kurczaki dołączyły do znanego już nam z zeszłego roku zająca i wielkich pisanek. W nocy ozdoby świecą. Przyroda też zdobi się na wiosnę, wszystko rozkwita . Szoda ,że kończę już urlop.

Marcowe wieści

Zaległości blogowe to wynik awarii sprzetu. Czekam na naprawę, a teraz korzystam z laptopa męża. Święta już blisko. Dom przygotowany na ten czas, wysprzatany. Jakoś tak bez napinki, bo mam urlop, ale do pracy wracam już w środę. W święta tradycyjnie też idę do pracy. W domu pojawiło się kilka dekoracji świątecznych. To temat na inny wpis. Oprócz tego kilka nowości . Kolejny niciak ze składziku przygarnęła córka. Teraz znacznie mniejszy, ale w ładnych kolorach. Lampka przy łóżku też nowiutka.

Konewka firmy Haws

Ostatnio w ciuchowisku, wśród zabawek i innych gzorów wypatrzyłam cudeńko. Konewkę z logo angielskiej firmy Haws. Oczywiście zakupiłam konewkę dosłownie za grosze. Po powrocie do domu poszukałam trochę w sieci i znalazłam kilka informacji o tej firmie. Zdjęć modelu mojej konewki niestety nie znalazłam. Model ma numer 160 i jest w kolorze czarnym i białym. Konewka jest piękna. Kasia stwierdziła, że to normalnie dzieło sztuki jest. O frmie wiem , że w latach 80 XIXw John Haws zaprojektował i opracował metodę produkcji naczynia do podlewania, którego zaletą byłojego perfekcyjne zbalansowanie. Konewki produkowane są do dnia dzisiejszego. Arthur Haws, potomek  Johna przejął działalność na początku 1900roku. Na rynku panowała konkurencja i podrabiano takie konewki, firma poradziła sobie z tym. Współczesne konewki tej firmy są równie piękne. Ale moja jest najpiękniejsza. Szkoda że nie mam więcej informacji np. w których latach była produkowana. Nic, teraz jest ozdobą domu.

Sypialnia

Znów mam zaległości w blogowaniu.Nadrabiam.Nasza sypialnia już jest. Brakuje jeszcze kilku rzeczy np. narzuty. Tymczasowo jest to co było w domowych zasobach.Sypialnia jest teraz numerem jeden naszego mieszkania. Zagospodarowujemy się w niej. Nord już opanował wskakiwanie na łóżko. Pierwszy raz był nieudany, bo nasz pies nie przewidział, że to łóżko jest wyższe niż pozostałe w naszym domu.

Zmiany

W środę przyjadą meble do naszej sypialni. W domu małe przemeblowanie. Metalowe łóżko z dawnego pokoju Kasi powędrowało do pokoju po Michale. Łóżko na prośbę córki miało pozostać. W nowym miejscu nawet pasuje. Jednak zrobiło się tam nieco ciasno. Z tego pokoju korzysta teraz najczęściej mąż, taki gabinecik ma. Czekamy na sypialnię. Mamy już plan jak ma wyglądać. Cieszymy się jak dzieci, bo właściwie nigdy nie mieliśmy małżeńskiej sypialni. Nawet zakup mebli, a szczególnie materaca był całkiem fajny. W końcu nie trzeba będzie codziennie chować pościeli. Taki luksus. Ciekawe jak te zmiany przyjmie nasz Nordziu?