Jestem

Znów jakiś przestój w blogowaniu. Trudno , miałam pisać dla przyjemności. Nic na siłę. W domu cisza, część rodzinki udała się na flamberg. Zapakowali sprzęt, namioty, jedzenie, stroje , w których odegrają swoje role i ruszyli. Z tymi strojami to poszaleli, szczególnie Kasia,która wcześniej nie szyjąc na maszynie, w kilka dni uszyła suknię, nakrycia głowy i kilka jeszcze rekwizytów. No normalnie ukryty talent, chyba po babci, bo po mnie napewno nie. Wszystkie te stroje wykonane przez Kasię naprawdę prezentują się całkiem dobrze. Podziwiam jej zapał w tworzeniu tego wszystkiego. Teraz bawią się dobrze na łonie natury. A człowiek tu do pracy musi chodzić. Odnośnie remontu łazienki w mieszkaniu dzieci poczyniliśmy już pewne kroki. Zakupiliśmy glazurę. Właściwie to nie wiem jak mówić płytki czy kafelki. Nie ważne, zakupiliśmy i są. Na zakupy udaliśmy się do Ozorkowa (Cedrowic), bo blisko mamy , a tam właśnie jest sklep firmowy Tubądzin. Na podłogę kupiliśmy płytki kreacji  Macieja Zienia po bardzo, ale to bardzo atrakcyjnej cenie. Na ściany płytki z kolekcji pastele jasny szary połysk. I jedne i drugie fajne, podobają się nam i młodzieży. Sami zresztą wybierali. Nas najbardziej ucieszyły koszty. Jak ktoś ma blisko to warto odwiedzić to miejsce. Przyjemnie, wszystko ładnie wyeksponowane, miła obsługa, służy radą i pomocą  (dziękujemy miłemu panu magazynierowi za pomoc). Zdjęcia z flamberku będą, szczegolnie z uwzględnienuem strojów uszytych przez Kasię. Łazienka jak już zostanie zrobiona , to też się tutaj pojawi.Pozdrawiam.

W morskim klimacie

Jeszcze trochę morskich klimatów w domu i kilka nowych rzeczy, które się w nim pojawiły. Temat naszych wyjazdów nad morze powraca. Było ich sporo, bo jak pojawiły się dzieci, to co roku byliśmy nad morzem. Wybrzeże zwiedziliśmy całe,  dzieci również. Dzięki temu, jak już kiedyś wspominałam obejrzeliśmy wszystkie latarnie. Bardzo nas to ucieszyło, bo jesteśmy ich miłośnikami. Michał najbardziej lubi latarnię w Stilo, ja nie mam ulubionej, chociaż może ta w Rozewiu. Najdłużej idzie się do latarni Kikut, ale warto. Polecam takie wyprawy. Moja koleżanka dziwi się co takiego fajnego jest w latarniach, żeby dążyć do ich obejrzenia. No sporo ciekawych rzeczy jest, oprócz wszystkich parametrów to jeszcze warto przyjrzeć się tym budowlom i zapoznać z historią. Są dla mnie takie tajemnicze. W końcu ich światło pozwala wracać do domów tym co są na morzu. Teraz powraca moje dawne marzenie o przejściu plażą wybrzeża. Podobno jakieś panie w tym roku podjęły takie wyzwanie i pochwaliły się tym w telewizorni. Szkoda, bo ja o tym od dawna marzyłam, myślałam naiwna, że jestem pierwsza. Zawsze miałam dylematy, czy wyprawę rozpocząć ze Świnoujścia czy z Helu, a co z Krynicą Morską , a raczej Piaskami. Czy iść boso, bo jak to wytrzymają stopy. Samotnie, czy z kimś. Mąż ze mną, czy raczej on zajmuje sie noclegami po trasie, bo na noc trzeba z plaży zejść. No i urlop calutki, króciutki letni urlopik poświęcić na dreptanie po piasku. No i tak jakoś zeszło, ale może kiedyś się zbiorę i zrobię to. W końcu z latarniami się udało.

Już prawie zapomniałam o urlopie

Powrót do pracy po urlopie jest stresujący. Kilka dyżurów i już człowiek nie pamięta,że miał urlop. Na szczęście są wspomnienia i zdjęcia do których można wracać. Po powrocie z naszego wyjazdu mieliśmy jeszcze kilka dni wolnego. Wykorzystaliśmy je na mały wypad do Uniejowa. Oczywiście na termy. Oprócz tego totalne lenistwo połączone z czytaniem książek. Rozglądaliśmy się też za kafelkami do łazienki w mieszkaniu dzieci. Remont planujemy jesienią. Kolorystyka łazienki zaakceptowana przez młodzież to czerń, biel i może szarość. Kafle już prawie wybrane. Kasia zakończyła drugi rok studiów i na początku lipca zdobyła złoty medal drużynowy w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski w Łucznictwie, które odbyły się w Krotoszycach. Michał natomiast pisze pracę magisterską, bo obrona we wrześniu. W naszym domku zmian spektakularnych nie ma. Pojawiły się jedynie ozdoby zebrane na plaży i kila nowych dodatków. Czekam na naszą sypialnie, ale najpierw łazienka u dzieci. Jeszcze tylko kilka zdjęć z Gdyni i Sopotu.

 

 

 

 

Migawki z podróży

Wyjechaliśmy w deszczu.Lało do Torunia.Później było już całkiem ładnie. Nasz cel to Półwysep Helski. Na nocleg wybraliśmy Jastarnię. Pojechaliśmy również do miasta Hel, gdzie odwiedziliśmy fokarium. Następnie latarnię morską. Mamy już prawie wszystkie latarnie na polskim wybrzeżu zaliczone. Została jeszcze w Jastarni i Rozewiu. Kilka lat temu dotarliśmy nawet do latarni Kikut w Wisełce. Nasz cel wakacyjnej wyprawy jest nieprzypadkowy, bo właśnie tylko te latarnie w tym rejonie zostały nam do zobaczenia. Pogoda nas niestety nie rozpieszcza, bo i tutaj zaczął padać deszcz i jest chłodno. Przepiękny zachód słońca trochę to wynagrodził. Pozdrawiam.

Czekając na urlop

Już niedługo,jeszcze tylko kilka dni i dokładnie trzy dyżury, a później jedziemy. Na krótko, bo tylko cztery dni.Zawsze to coś. Kierunek-północ. Oczywiście nasze morze, które uwielbiamy, a gdzie dokładnie, to postaram się pokazać już w trakcie wyjazdu. Ostatnio wspominaliśmy nasze wakacje z dziećmi. Brakuje tego trochę, ale dzieci są dorosłe i trudno żeby jeździły z nami. Niedawno dzieciarnia była w Budapeszcie. My natomiast czytamy, kibicujemy naszej drużynie. Świętowaliśmy imieniny mojego taty. Czas biegnie niesamowicie.  Już zauważyłam kolczaste kasztanowe kulki, a przecież jakby wczoraj były matury. Dzisiaj kilka zdjęć, w tym jedno z wakacji kilka lat temu. Pozdrawiam -Elutka

Barometr

Barometr pojawił się niedawno, oczywiście po kolejnej wizycie w składziku. Całkiem dobrze prezentuje się w dawnym pokoju Michała. W poprzednim wpisie nie pokazałam lampy, więc dziś nadrabiam zaległości. A my korzystamy z pięknej pogody, grilujemy . Dzisiaj jesteśmy po imprezce u Marzeny i Darka. Nasze dzieci natomiast pojechały do Budapesztu i też bawią się świetnie. Nie ma to jak młodość. Teraz czekamy już na urlop.

Zakupowe nowości

Po wizycie w naszych już kilku ulubionych składzikach w domu pojawiły się kolejne przedmioty. Pewnie bardziej poszalałabym gdyby nie ograniczenia finansowe i wielkość naszego mieszkania. Mimo wszystko przywieźliśmy dwa drewniane koniki, marmurowy wazonik, lampę, figurkę kotka, platerowany obrazek w konie, słoiczek weck i wiklinowy fotel. No normalnie szaleństwo. Po wymyciu tego wszystkiego mamy całkiem fajne rzeczy. A w planach nie wiem jeszcze jak dalekich mamy remont łazienki w mieszkaniu dzieci i przerobienie dawnego pokoju Kasi na naszą sypialnię. Chcemy jeszcze pojechać na trzy dni nad morze. Dzieci w tym czsie muszą zaopiekować się Nordem.

Tulipany

Dzisiaj korzystając z majowego wolnego dnia wybraliśmy się do ogrodu botanicznego. Taki sam pomysł miało jeszcze sporo osób, bo kolejka do kasy była długa. Na szczęście nawet sprawnie szło sprzedawanie biletów. W ogrodzie botanicznym dawno nie byliśmy, ale miło nas zaskoczył. Przyjemnie, kolorowo. Kolorowo za sprawą kwitnących tulipanów. Sporo odmian. Zdjęć narobiliśmy, ale zamieszczam tylko kilka.

Długa przerwa i naparstki w natarciu

Znów dopadła mnie jakaś niemoc blogowa. Wciągnęły mnie książki. Razem z Marzeną podnosimy statystyki, bo czytamy sporo. Dzisiaj też z biblioteki przyniosłam kilka nowych pozycji. Będzie co czytać . U nas na szczęście spokój. W minioną sobotę mieliśmy gości z okazji imienin męża no i troszkę wyluzowaliśmy. Niestety po imieninach tydzień był nieco napięty. Majowe dni wolne ja spędzam oczywiście w pracy. Ostatnio czegoś szukałam w rzeczach syna, które zostawił w naszym domu i trafiłam na jego kolekcję naparstków. Przywoził je z wycieczek. Jakoś tak jest, że dzieci zawsze coś zbierają. U nas były to znaczki, monety, pocztówki, bilety, magnesy i już sama nie wiem co jeszcze. Naparstki są świetne, bo przypominają miejsca, które się odwiedziło. Szkoda, że syn nie zbiera ich już. Muszę mu przypomnieć, to może znów z podróży zacznie je przywozić.