Konewka firmy Haws

Ostatnio w ciuchowisku, wśród zabawek i innych gzorów wypatrzyłam cudeńko. Konewkę z logo angielskiej firmy Haws. Oczywiście zakupiłam konewkę dosłownie za grosze. Po powrocie do domu poszukałam trochę w sieci i znalazłam kilka informacji o tej firmie. Zdjęć modelu mojej konewki niestety nie znalazłam. Model ma numer 160 i jest w kolorze czarnym i białym. Konewka jest piękna. Kasia stwierdziła, że to normalnie dzieło sztuki jest. O frmie wiem , że w latach 80 XIXw John Haws zaprojektował i opracował metodę produkcji naczynia do podlewania, którego zaletą byłojego perfekcyjne zbalansowanie. Konewki produkowane są do dnia dzisiejszego. Arthur Haws, potomek  Johna przejął działalność na początku 1900roku. Na rynku panowała konkurencja i podrabiano takie konewki, firma poradziła sobie z tym. Współczesne konewki tej firmy są równie piękne. Ale moja jest najpiękniejsza. Szkoda że nie mam więcej informacji np. w których latach była produkowana. Nic, teraz jest ozdobą domu.

Sypialnia

Znów mam zaległości w blogowaniu.Nadrabiam.Nasza sypialnia już jest. Brakuje jeszcze kilku rzeczy np. narzuty. Tymczasowo jest to co było w domowych zasobach.Sypialnia jest teraz numerem jeden naszego mieszkania. Zagospodarowujemy się w niej. Nord już opanował wskakiwanie na łóżko. Pierwszy raz był nieudany, bo nasz pies nie przewidział, że to łóżko jest wyższe niż pozostałe w naszym domu.

Zmiany

W środę przyjadą meble do naszej sypialni. W domu małe przemeblowanie. Metalowe łóżko z dawnego pokoju Kasi powędrowało do pokoju po Michale. Łóżko na prośbę córki miało pozostać. W nowym miejscu nawet pasuje. Jednak zrobiło się tam nieco ciasno. Z tego pokoju korzysta teraz najczęściej mąż, taki gabinecik ma. Czekamy na sypialnię. Mamy już plan jak ma wyglądać. Cieszymy się jak dzieci, bo właściwie nigdy nie mieliśmy małżeńskiej sypialni. Nawet zakup mebli, a szczególnie materaca był całkiem fajny. W końcu nie trzeba będzie codziennie chować pościeli. Taki luksus. Ciekawe jak te zmiany przyjmie nasz Nordziu?

 

Tydzień małych przyjemności

Ten tydzień ,mimo pracy obfitował w przyjemności. W środę z moją przyjaciółką wybrałyśmy się do kina. Już w styczniu planowałyśmy taki wypad, ale ciągle coś nie pasowało. W końcu poszłyśmy na film ,,Po prostu przyjaźń”. Po seansie jeszcze piwo i pizza w ,,Tawernie”. W sobotę obiad z dziećmi. Było naprawdę przyjemnie. Takie hygge. Bez pośpiechu, rozmowy, świece. Mały zakup do domku-gazetownik na moje ulubione pismo. No i najważniejszy zakup-łóżko do naszej sypialni. Niestety musimy na nie poczekać, ale co tam tyle lat wytrzymaliśmy bez sypialni, to teraz to jakby chwila. A dzisiaj zrelaksowana i szczęsliwa raniutko podygałam do pracusi.

Końcówka stycznia

Już prawie koniec stycznia, a niedawno witaliśmy nowy rok. W szkołach kończą się ferie. Nas to już nie dotyczy, ale dwa dni spędziłam z siostrzeńcem w wieku szkolnym. Pojechaliśmy w odwiedziny do dzieci. Nadrobiłam zaległości w graniu w planszówki. Całkiem miło spędziliśmy czas. W naszym domku pojawił się natomiast nowy fotel. Sąsiadka mojej mamy chciała go wyrzucić, bo zagracał jej piwnicę. My go przygarnęliśmy. Znany już tu pan tapicer uszył nowe poduchy i jest. Całkiem ładny i wygodny.

Mrozi

Przyszła mroźna zima. Nawet nasz Nordi, miłośnik spacerów, nie chce zbyt długo chodzić po mrozie. Marzną mu łapki. Przystaje wtedy i podnosi zmarzniętą łapę do góry lub zaczyna kuleć. Rozcieramy zmarzniętą łapkę ciepłą dłonią i wtedy idzie dalej. Najlepiej nam wszystkim w ciepłym domku. My w ciepełku zajadamy nasze ulubione świąteczne lody. W kształcie choinki-waniliowe z czekoladą i w kształcie gwiazdki-cynamonowo-jabłkowe.

Spóźnione życzenia

 

późniłam się z życzeniami. W Nowym Roku życzę wszystkim zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń. Nie będę robiła planów i postanowień na nowy rok.Miniony był całkiem dobry. Zawsze w styczniu odczuwam pewien niepokój , chociaż to tylko zmiana w kalendarzu, ale mnie jakoś wydaje się, że nastaje coś nowego. Muszę zawsze oswoić się z tym nowym. Już samo pisanie daty, niekiedy nadal tkwię w poprzednim roku. Tak przez pierwsze dni. Nie będę też wspominać tego co minęło, wszystko jest tutaj zapisane. Zapisane jest też w mojej pamięci. Skupię się tylko na świętach i sykwestrze. Święta były bardzo rodzinne, spokojne. Takie jak być powinny. Cudowna wigilia, prezenty, oczywiście wizyta naszego domowego Mikołaja. Prezenty fajne i trafione. Kasia trzem swoim braciom (jednemu rodzonemu i dwóm ciotecznym) uszyła poduszki w kształcie pączków z dziurką. Trzy takie same. Ja dostałam od Kasi bluzę, cieplutką w śmieszny wzorek. W święta wizyta rodziny i my z wizytą u rodziny. Bez pośpiechu. A w sylwestra byliśmy z życzeniami u rodziców, a później w domu z mężem witaliśmy Nowy Rok pijąc porto. W świetle świecy i choinki, tak nastrojowo i klimatycznie, aż się prosi , aby powiedzieć hygge. A książkę o tym tytule przeczytałam, była w bibliotece o dziwo. Dzieci spędziły ten wieczór w gronie swoich znajomych. W świeta pojechaliśmy jeszcze odwiedzić cmentarze. W Uniejowie była przy termach szopka ze zwierzetami. Taki spacerek dobrze robi w święta.

To już jutro

Jutro ten dzień, tak wyczekiwany. Wszystko gotowe. Pierogi i ciasta zrobione. Teraz chwila relaksu.

Wszystkim , którzy tutaj zaglądają życzę spokojnych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w gronie najbliższych.Elżbieta