Takie różności

Urlop mi się kończy. Jutro do pracy. Ten tydzień to minął nie wiadomo kiedy. Syn w czwartek miał obronę. No i mamy magistra. Prace remontowe w łazience w mieszkaniu dzieci są już na ukończeniu. Dzisiaj natomiast byliśmy na urodzinach u moich siostrzeńców, Pawła i Piotra. W tamtą sobotę w ramach rozrywki pojechaliśmy odwiedzić nasz ulubiony składzik. No i oczywiście zrobiliśmy zakupy. Kupiliśmy kolorową paterę, drewnianą szufladkę i krzesło dla Kasi. Szufladkę trochę przerobiłam, krzesło też zostało odnowione ale już przez tapicera . Szkoda, że nie mam jakiegoś warsztaciku, gdzie mogłabym odnawiać takie rzeczy. Koszt krzesła i tapicera na szczęście nie był duży.

Niciak

Córka ostatnio szyje. Wszystkie guziczki, niteczki, materiały i inne przydasie nie mieściły się już w licznych pudełkach poupychanych po kątach. Kasia zapragnęła mieć niciak. Kilka dni temu pojechaliśmy odwidzić składzik i jakby na nas czekał. Niciak. Nie jakiś malutki, tylko całkiem spory. Można powiedzieć, że to właściwie szafeczka na nici, guziki i inne te wszystkie ważne rzeczy. Troszkę zakurzony, ale po wyczyszczeniu prezentuje się całkiem całkiem. W pokoju córki pasuje do komody w tym samym stylu. A w mieszkaniu dzieci właśnie trwa remont łazienki. Myślę, że za kilka dni zaprezentuję efekt końcowy.

 

Koniec wakacji

Już niedługo koniec wakacji. Dla mnie to też symboliczny koniec lata. Nie mamy już wprawdzie dzieci w wieku szkolnym, ale takie mam odczucia. Od września zaczynam urlop, teraz dłuższy. Nie planujemy wyjazdu, może jakiś spontaniczny. Zobaczymy. Moja połowa rodzinki niedawno pojechała na Flamberg i już wróciła. Zadowoleni , szczęśliwi, już planują wyjazg za rok. Z Flambergu mąż przywiózł pasażera na gapę-kleszcza. Miejscówka, to 4 -litery szanownego małżonka. Kleszczor wyjęty , obserwujemy , ale na szczęście nic się nie dzieje. Kasia też miała kleszcza lecz w miejscu bardziej widocznym , na łydce i zaraz został usunięty. Mimo zabezpieczeń nie ominęły ich kleszcze ,ale nie ma się co dziwić biegali po lesie, spali w namiocie. Zamieszczam zdjęcie córki w stroju, który sama uszyła. Rozwija swoje talenty krawieckie. Ostatnio poprosiła o niciarkę, aby wszystkie te niteczki, guziczki i co tam jeszcze trzymać. Matka z ojcem wybrali się do znanego już składziku i zakupili takie cudeńko Kasi, ale to już temat następnego wpisu. W domu pojawiło się też kilka nowych dekoracji.

 

 

Jestem

Znów jakiś przestój w blogowaniu. Trudno , miałam pisać dla przyjemności. Nic na siłę. W domu cisza, część rodzinki udała się na flamberg. Zapakowali sprzęt, namioty, jedzenie, stroje , w których odegrają swoje role i ruszyli. Z tymi strojami to poszaleli, szczególnie Kasia,która wcześniej nie szyjąc na maszynie, w kilka dni uszyła suknię, nakrycia głowy i kilka jeszcze rekwizytów. No normalnie ukryty talent, chyba po babci, bo po mnie napewno nie. Wszystkie te stroje wykonane przez Kasię naprawdę prezentują się całkiem dobrze. Podziwiam jej zapał w tworzeniu tego wszystkiego. Teraz bawią się dobrze na łonie natury. A człowiek tu do pracy musi chodzić. Odnośnie remontu łazienki w mieszkaniu dzieci poczyniliśmy już pewne kroki. Zakupiliśmy glazurę. Właściwie to nie wiem jak mówić płytki czy kafelki. Nie ważne, zakupiliśmy i są. Na zakupy udaliśmy się do Ozorkowa (Cedrowic), bo blisko mamy , a tam właśnie jest sklep firmowy Tubądzin. Na podłogę kupiliśmy płytki kreacji  Macieja Zienia po bardzo, ale to bardzo atrakcyjnej cenie. Na ściany płytki z kolekcji pastele jasny szary połysk. I jedne i drugie fajne, podobają się nam i młodzieży. Sami zresztą wybierali. Nas najbardziej ucieszyły koszty. Jak ktoś ma blisko to warto odwiedzić to miejsce. Przyjemnie, wszystko ładnie wyeksponowane, miła obsługa, służy radą i pomocą  (dziękujemy miłemu panu magazynierowi za pomoc). Zdjęcia z flamberku będą, szczegolnie z uwzględnienuem strojów uszytych przez Kasię. Łazienka jak już zostanie zrobiona , to też się tutaj pojawi.Pozdrawiam.

W morskim klimacie

Jeszcze trochę morskich klimatów w domu i kilka nowych rzeczy, które się w nim pojawiły. Temat naszych wyjazdów nad morze powraca. Było ich sporo, bo jak pojawiły się dzieci, to co roku byliśmy nad morzem. Wybrzeże zwiedziliśmy całe,  dzieci również. Dzięki temu, jak już kiedyś wspominałam obejrzeliśmy wszystkie latarnie. Bardzo nas to ucieszyło, bo jesteśmy ich miłośnikami. Michał najbardziej lubi latarnię w Stilo, ja nie mam ulubionej, chociaż może ta w Rozewiu. Najdłużej idzie się do latarni Kikut, ale warto. Polecam takie wyprawy. Moja koleżanka dziwi się co takiego fajnego jest w latarniach, żeby dążyć do ich obejrzenia. No sporo ciekawych rzeczy jest, oprócz wszystkich parametrów to jeszcze warto przyjrzeć się tym budowlom i zapoznać z historią. Są dla mnie takie tajemnicze. W końcu ich światło pozwala wracać do domów tym co są na morzu. Teraz powraca moje dawne marzenie o przejściu plażą wybrzeża. Podobno jakieś panie w tym roku podjęły takie wyzwanie i pochwaliły się tym w telewizorni. Szkoda, bo ja o tym od dawna marzyłam, myślałam naiwna, że jestem pierwsza. Zawsze miałam dylematy, czy wyprawę rozpocząć ze Świnoujścia czy z Helu, a co z Krynicą Morską , a raczej Piaskami. Czy iść boso, bo jak to wytrzymają stopy. Samotnie, czy z kimś. Mąż ze mną, czy raczej on zajmuje sie noclegami po trasie, bo na noc trzeba z plaży zejść. No i urlop calutki, króciutki letni urlopik poświęcić na dreptanie po piasku. No i tak jakoś zeszło, ale może kiedyś się zbiorę i zrobię to. W końcu z latarniami się udało.

Już prawie zapomniałam o urlopie

Powrót do pracy po urlopie jest stresujący. Kilka dyżurów i już człowiek nie pamięta,że miał urlop. Na szczęście są wspomnienia i zdjęcia do których można wracać. Po powrocie z naszego wyjazdu mieliśmy jeszcze kilka dni wolnego. Wykorzystaliśmy je na mały wypad do Uniejowa. Oczywiście na termy. Oprócz tego totalne lenistwo połączone z czytaniem książek. Rozglądaliśmy się też za kafelkami do łazienki w mieszkaniu dzieci. Remont planujemy jesienią. Kolorystyka łazienki zaakceptowana przez młodzież to czerń, biel i może szarość. Kafle już prawie wybrane. Kasia zakończyła drugi rok studiów i na początku lipca zdobyła złoty medal drużynowy w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski w Łucznictwie, które odbyły się w Krotoszycach. Michał natomiast pisze pracę magisterską, bo obrona we wrześniu. W naszym domku zmian spektakularnych nie ma. Pojawiły się jedynie ozdoby zebrane na plaży i kila nowych dodatków. Czekam na naszą sypialnie, ale najpierw łazienka u dzieci. Jeszcze tylko kilka zdjęć z Gdyni i Sopotu.

 

 

 

 

Migawki z podróży

Wyjechaliśmy w deszczu.Lało do Torunia.Później było już całkiem ładnie. Nasz cel to Półwysep Helski. Na nocleg wybraliśmy Jastarnię. Pojechaliśmy również do miasta Hel, gdzie odwiedziliśmy fokarium. Następnie latarnię morską. Mamy już prawie wszystkie latarnie na polskim wybrzeżu zaliczone. Została jeszcze w Jastarni i Rozewiu. Kilka lat temu dotarliśmy nawet do latarni Kikut w Wisełce. Nasz cel wakacyjnej wyprawy jest nieprzypadkowy, bo właśnie tylko te latarnie w tym rejonie zostały nam do zobaczenia. Pogoda nas niestety nie rozpieszcza, bo i tutaj zaczął padać deszcz i jest chłodno. Przepiękny zachód słońca trochę to wynagrodził. Pozdrawiam.

Czekając na urlop

Już niedługo,jeszcze tylko kilka dni i dokładnie trzy dyżury, a później jedziemy. Na krótko, bo tylko cztery dni.Zawsze to coś. Kierunek-północ. Oczywiście nasze morze, które uwielbiamy, a gdzie dokładnie, to postaram się pokazać już w trakcie wyjazdu. Ostatnio wspominaliśmy nasze wakacje z dziećmi. Brakuje tego trochę, ale dzieci są dorosłe i trudno żeby jeździły z nami. Niedawno dzieciarnia była w Budapeszcie. My natomiast czytamy, kibicujemy naszej drużynie. Świętowaliśmy imieniny mojego taty. Czas biegnie niesamowicie.  Już zauważyłam kolczaste kasztanowe kulki, a przecież jakby wczoraj były matury. Dzisiaj kilka zdjęć, w tym jedno z wakacji kilka lat temu. Pozdrawiam -Elutka

Barometr

Barometr pojawił się niedawno, oczywiście po kolejnej wizycie w składziku. Całkiem dobrze prezentuje się w dawnym pokoju Michała. W poprzednim wpisie nie pokazałam lampy, więc dziś nadrabiam zaległości. A my korzystamy z pięknej pogody, grilujemy . Dzisiaj jesteśmy po imprezce u Marzeny i Darka. Nasze dzieci natomiast pojechały do Budapesztu i też bawią się świetnie. Nie ma to jak młodość. Teraz czekamy już na urlop.