Zmiany

W środę przyjadą meble do naszej sypialni. W domu małe przemeblowanie. Metalowe łóżko z dawnego pokoju Kasi powędrowało do pokoju po Michale. Łóżko na prośbę córki miało pozostać. W nowym miejscu nawet pasuje. Jednak zrobiło się tam nieco ciasno. Z tego pokoju korzysta teraz najczęściej mąż, taki gabinecik ma. Czekamy na sypialnię. Mamy już plan jak ma wyglądać. Cieszymy się jak dzieci, bo właściwie nigdy nie mieliśmy małżeńskiej sypialni. Nawet zakup mebli, a szczególnie materaca był całkiem fajny. W końcu nie trzeba będzie codziennie chować pościeli. Taki luksus. Ciekawe jak te zmiany przyjmie nasz Nordziu?

 

Tydzień małych przyjemności

Ten tydzień ,mimo pracy obfitował w przyjemności. W środę z moją przyjaciółką wybrałyśmy się do kina. Już w styczniu planowałyśmy taki wypad, ale ciągle coś nie pasowało. W końcu poszłyśmy na film ,,Po prostu przyjaźń”. Po seansie jeszcze piwo i pizza w ,,Tawernie”. W sobotę obiad z dziećmi. Było naprawdę przyjemnie. Takie hygge. Bez pośpiechu, rozmowy, świece. Mały zakup do domku-gazetownik na moje ulubione pismo. No i najważniejszy zakup-łóżko do naszej sypialni. Niestety musimy na nie poczekać, ale co tam tyle lat wytrzymaliśmy bez sypialni, to teraz to jakby chwila. A dzisiaj zrelaksowana i szczęsliwa raniutko podygałam do pracusi.

Końcówka stycznia

Już prawie koniec stycznia, a niedawno witaliśmy nowy rok. W szkołach kończą się ferie. Nas to już nie dotyczy, ale dwa dni spędziłam z siostrzeńcem w wieku szkolnym. Pojechaliśmy w odwiedziny do dzieci. Nadrobiłam zaległości w graniu w planszówki. Całkiem miło spędziliśmy czas. W naszym domku pojawił się natomiast nowy fotel. Sąsiadka mojej mamy chciała go wyrzucić, bo zagracał jej piwnicę. My go przygarnęliśmy. Znany już tu pan tapicer uszył nowe poduchy i jest. Całkiem ładny i wygodny.

Mrozi

Przyszła mroźna zima. Nawet nasz Nordi, miłośnik spacerów, nie chce zbyt długo chodzić po mrozie. Marzną mu łapki. Przystaje wtedy i podnosi zmarzniętą łapę do góry lub zaczyna kuleć. Rozcieramy zmarzniętą łapkę ciepłą dłonią i wtedy idzie dalej. Najlepiej nam wszystkim w ciepłym domku. My w ciepełku zajadamy nasze ulubione świąteczne lody. W kształcie choinki-waniliowe z czekoladą i w kształcie gwiazdki-cynamonowo-jabłkowe.

Spóźnione życzenia

 

późniłam się z życzeniami. W Nowym Roku życzę wszystkim zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń. Nie będę robiła planów i postanowień na nowy rok.Miniony był całkiem dobry. Zawsze w styczniu odczuwam pewien niepokój , chociaż to tylko zmiana w kalendarzu, ale mnie jakoś wydaje się, że nastaje coś nowego. Muszę zawsze oswoić się z tym nowym. Już samo pisanie daty, niekiedy nadal tkwię w poprzednim roku. Tak przez pierwsze dni. Nie będę też wspominać tego co minęło, wszystko jest tutaj zapisane. Zapisane jest też w mojej pamięci. Skupię się tylko na świętach i sykwestrze. Święta były bardzo rodzinne, spokojne. Takie jak być powinny. Cudowna wigilia, prezenty, oczywiście wizyta naszego domowego Mikołaja. Prezenty fajne i trafione. Kasia trzem swoim braciom (jednemu rodzonemu i dwóm ciotecznym) uszyła poduszki w kształcie pączków z dziurką. Trzy takie same. Ja dostałam od Kasi bluzę, cieplutką w śmieszny wzorek. W święta wizyta rodziny i my z wizytą u rodziny. Bez pośpiechu. A w sylwestra byliśmy z życzeniami u rodziców, a później w domu z mężem witaliśmy Nowy Rok pijąc porto. W świetle świecy i choinki, tak nastrojowo i klimatycznie, aż się prosi , aby powiedzieć hygge. A książkę o tym tytule przeczytałam, była w bibliotece o dziwo. Dzieci spędziły ten wieczór w gronie swoich znajomych. W świeta pojechaliśmy jeszcze odwiedzić cmentarze. W Uniejowie była przy termach szopka ze zwierzetami. Taki spacerek dobrze robi w święta.

To już jutro

Jutro ten dzień, tak wyczekiwany. Wszystko gotowe. Pierogi i ciasta zrobione. Teraz chwila relaksu.

Wszystkim , którzy tutaj zaglądają życzę spokojnych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w gronie najbliższych.Elżbieta

Domowe ocieplacze

W grudniu uwielbiam przygotowania do świąt i oczywiście same święta. W domu robi się tak przytulnie, pojawia się sporo świecących ozdób, zapalamy świece. Wspólnie pieczemy, ubieramy choinkę. Słuchamy kolęd. W tym roku dodatkowo mamy namiastkę kominka, a to za sprawą płyty zakupionej w składziku. Nagrany jest na niej płonący ogień w kominku. Od momentu zapalenia, aż do wypalenia się drewienek. Słychać trzask palonych polan. Jest też opcja z muzyką poważną oraz z opowieścią niestety w języku niemieckim. Muszę przyznać, że może jest to nieco kiczowate, ale całkiem przyjemnie jest patrzeć na ten nagrany ogień. Mój siostrzeniec twierdzi, że nawet jakoś cieplej się robi w pokoju. Ostatnio właśnie z siostrzeńcem zrobiliśmy domek z piernika. Był gotowy, należało tylko zrobić lukier , skleić go i ozdobić. Domek wyszedł całkiem ładnie i pachnie cudownie. Czeka do świąt. My dzisiaj z dziećmi ubieramy choinkę. Efekt naszych poczynań zamieszczę. Nadal nie mam kupionych wszystkich prezentów. Na szczęście jeszcze jest trochę czasu. Natomiast kartki świąteczne wypisane i wysłane. Zawsze mobilizuje mnie mama i tradycyjnie wypisujemy je razem. Uwielbiam te obrazki i to jak wybieramy, którą wysłać do kogo. Niewiele osób jeszcze wysyła karty świąteczne. Szkoda.

Dzisiaj nie będzie o świętach

Dzisiaj zaprezentuję Dworzec Łódź Fabryczna. Nowiutki, otwarty w niedzielę. Zdjęcia zrobił mój syn, miłośnik rzeczonego dworca. Muszę przyznać, że ja też mam do niego sentyment. W pobliżu dworca była moja szkoła (LM3). Na przerwach właśnie na dworcu kupowałyśmy w budkach frytki i hamburgery. O jakie były dobre.