Jestem

Dzisiaj chwila wytchnienia, ale nie tak do końca bo idę do pracy na noc. W piątek była u nas okropna burza. Rozpętała się właśnie gdy miałam wychodzić z pracy. Ostatnio bardzo nie lubię burzy, gdyż nie tak dawno właśnie w wyniku rażenia piorunem zginął młody człowiek, kolega moich dzieci, ja zresztą też go znałam. Burzę przeczekałam w pracy. Do domu dotarłam później,a w nocy znów kolejna burza. Nasz pies zestresowany, bo boi się grzmotów. Rano w sobotę pojechałam na kurs, później zakupy, sprzątanie. Dzieci brak, bo towarzystwo się na te wolne dni z domu wyniosło. Syn do Renatki w jej rodzinne strony, a córka do Artura. Zostaliśmy sami. Dzisiaj od rana pogoda była całkiem przyjemnie. Pojechaliśmy do Uniejowa. Po drodze oczywiście składzik. Jak myślicie co wyszukałam? Oczywiście kolejnego misia – lampkę. Ten jest czerwony, śliczny. Bez uszkodzeń, lecz świeci jak się nim potrząsa. Pewnie żarówka nie jest dokręcona.Kupiłam też mały stołeczek podobny do tego, którego odnawiałam. Ten jest w lepszym stanie, ale jest chyba młodszy od tamtego. No i jeszcze dorzuciłam porcelitowego łabędzia. Jakoś mi się spodobał,choć zupełnie nie wiem do czego służył i jak go wykorzystać. W sumie dzisiaj całkiem miły dzień spędzony z mężem. Teraz czekamy na powrót syna, Kasia wraca jutro.zdjęcie0535 zdjęcie0537 zdjęcie0534

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.