Już za chwileczkę.

Już za chwileczkę przyjdzie czas na świąteczne pierniczki. Pieczenie ich, to taka nasza rodzinna tradycja od kilku lat. Czytając blogi trafiłam przepis na pieczenie pierników i tak się zaczęło. Pierwszy raz trochę niepewnie, z obawami, że się nie uda. Wszystko jednak poszło sprawnie i teraz  produkcja jest prawie hurtowa, bo wszyscy chcą tych naszych pierników. Na szczęście oprócz członków naszej rodziny mamy też innych pomocników. Nasza mała kuchnia pęka wtedy w szwach. Ciasto robię kilka dni wcześniej. W dniu wałkowania, wycinania i pieczenia mamy sporo ludzi. Część upieczonych pierników znika natychmiast. Reszta czeka spokojnie do kolejnego dnia spotkania , aby je polukrować i ozdobić. Takie spotkania przy pieczeniu są naprawdę fajne. Ciasteczka są na koniec dzielone i każdy dostaje swój przydział.Gdy zaczynaliśmy naszą przygodę z piernikami mieliśmy tylko kilka form.Jakieś choinki, aniołki, dzwonki, serduszka. Obecnie nasza kolekcja z roku na rok się rozrasta i przybywają nowe formy. Dzisiaj obejrzałam zawartość naszej skrzyneczki z tymi skarbami. Kilka dni temu dokupiłam jeszcze kolejne. Każdy ma swoją ulubioną figurkę. Ja oczywiście najbardziej lubię renifera, ale najtrudniej jest go wykonać nie uszkadzając go przy tym. W kuchni zaszczytne miejsce na parapecie zajął porcelitowy świąteczny domek zakupiony kiedyś wiadomo gdzie.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.