Taaka lyba

Własnie taka ryba pojawiła się u nas w domku. Oczywiście wypatrzona w składziku. Drewniana, nie wiadomo do czego służyła. Myślę,że ktoś wystrugał ją dla dziecka. Jak ją zobaczyłam, to od razu przypomniała mi się pewna opowieść rodzinna. Zawsze opowiadał ją nieżyjacy już teść. Mój mały wtedy mąż był na rybach z ojcem. Udało mu sie złowić na swoją wędkę malutką rybkę. No i dla niego to była taaaka lyba. Później się wszystkim chwalił jaką to wielką rybe złowił. No i ma teraz taka rybę, która tymczasowo zawisła w sypialni. A czy ktos z was kupował w połowie roku stojak do choinki,  bo ja tak. Ceramiczny z możliwością nalewania wody . W dodatku w fabrycznym opakowaniu z przed lat.Ucieszył mnie ten zakup (oczywiście składzik), bo nasz stary stojak do pięknych nie należy, nie ma też pojemnika na wode i muszę podkładac jakieś naczynia. W sobote natomiast przyleciał nasz znany już tutaj Francuz Raphael. Tym razem mieszka u dzieci. Spotkaliśmy się z nim na obiedzie w restauracji „Laguna” , gdzie świętowaliśmy imieniny mojego taty. Może kiedyś odwiedzi nas jeszcze Yasuko.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.